W emocjonującym spotkaniu pomiędzy MKS Trzebinia a Szczakowianka Jaworzno kibice zgromadzeni na stadionie w Trzebini byli świadkami znakomitej pierwszej połowy w wykonaniu gospodarzy. Od pierwszego gwizdka było widać, która drużyna narzuci swoje warunki gry. Błyskawiczne otwarcie wyniku Mecz rozpoczął się w wymarzony sposób dla gospodarzy. Już w 1. minucie na listę strzelców wpisał się Maciej Grzyb, który wykorzystał szybkie rozegranie akcji i pewnym strzałem pokonał bramkarza gości. To trafienie nadało ton całemu spotkaniu i wyraźnie podbudowało zespół MKS-u. Kontrola i konsekwencja Gospodarze imponowali ruchliwością, pressingiem oraz bardzo dobrą organizacją gry. Efektem przewagi była kolejna bramka zdobyta w 10. minucie. Tym razem do siatki trafił Oskar Chechelski, finalizując składną akcję całego zespołu. MKS Trzebinia nie zamierzał zwalniać tempa. Drużyna konsekwentnie utrzymywała się przy piłce, skutecznie rozbijała ataki przeciwników i stwarzała kolejne sytuacje podbramkowe. Trzecie uderzenie przed przerwą Dominacja gospodarzy znalazła odzwierciedlenie również w 23. minucie, kiedy to Gabriel Sieprawski podwyższył prowadzenie. Po dobrze rozegranym fragmencie gry ofensywnej piłka po raz trzeci wpadła do bramki Szczakowianki Jaworzno. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie. Gospodarze kontrolowali przebieg meczu, nie pozwalając rywalom na rozwinięcie skrzydeł. Pierwsza część spotkania zakończyła się zdecydowanym prowadzeniem MKS Trzebinia, który zaprezentował futbol szybki, zdyscyplinowany i skuteczny. Druga połowa zapowiadała się równie interesująco, jednak to pierwsze 45 minut w pełni należało do zespołu z Trzebini. Ożywienie po zmianach i emocje do samego końca Druga połowa rozpoczęła się od zdecydowanych ruchów szkoleniowca. Trener Damian Krajanowski dokonał kilku zmian, które wyraźnie ożywiły nasze poczynania ofensywne. Zespół grał odważniej, szybciej operował piłką i coraz częściej zagrażał bramce gospodarzy. Efekty przyszły w 60. minucie. W polu karnym faulowany był Szymon Gemborys, a sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Wiktor Kudyba, który pewnym strzałem wykorzystał rzut karny i dał naszej drużynie kontaktową bramkę. Gol dodał zespołowi ogromnej energii. Poszliśmy mocno za ciosem i zaledwie sześć minut później, w 66. minucie, po kapitalnej akcji sam na sam z bramkarzem znalazł się ponownie Szymon Gemborys. Tym razem nie dał golkiperowi szans, zdobywając bramkę na 3:2 i przywracając nadzieję na odwrócenie losów spotkania. Do końca meczu to nasza drużyna przeważała, częściej utrzymywała się przy piłce i stwarzała kolejne sytuacje podbramkowe. Gospodarze skupili się głównie na defensywie i wybijaniu nas z rytmu gry. Mimo ambitnej walki, determinacji i kilku groźnych akcji, nie udało się doprowadzić do wyrównania. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem MKS Trzebinia 3:2, jednak postawa naszej drużyny w drugiej połowie pokazała charakter i wolę walki do ostatniego gwizdka. Testy, nowe ustawienia i wyróżniająca się postawa „Gembiego” Spotkanie z MKS Trzebinia miało dla naszego zespołu również wymiar szkoleniowy. W meczu testowaliśmy aż pięciu zawodników, którzy walczą o angaż w drużynie na rundę wiosenną. Dla sztabu szkoleniowego był to cenny materiał do analizy – zarówno pod kątem jakości indywidualnej, jak i dopasowania do zespołu. Sparing stał się także okazją do przetestowania nowych wariantów taktycznych. Jednym z nich było ustawienie na pozycji numer 9. Wobec kontuzji Igora Stasińskiego szansę gry w ataku otrzymał Szymon Gemborys. „Gembi” wywiązał się ze swojej roli bardzo dobrze. To właśnie on wywalczył rzut karny, który na bramkę zamienił Wiktor Kudyba, a następnie sam wpisał się na listę strzelców, zdobywając gola na 3:2. Był aktywny, dynamiczny i sprawiał wiele problemów defensywie rywali. Bezapelacyjnie Szymon Gemborys był naszym najlepszym zawodnikiem w tym spotkaniu – nie tylko ze względu na liczby, ale także za zaangażowanie, ruchliwość i jakość w grze ofensywnej. Jego występ pokazuje, że może być ważnym ogniwem zespołu w nadchodzącej rundzie.