JSP Szczakowianka Jaworzno

Szczakowianka przegrywa starcie na szczycie

Szczakowianka nie jest już niepokonana w IV lidze. Biało-Czerwoni w sobotę ulegli na wyjeździe 1:2 Warcie Zawiercie.

Po trzech kolejkach nowego sezonu Szczakowianka zajmowała trzecie miejsce w tabeli i tylko gorszym bilansem bramkowym ustępowała ekipom z Zawiercia i Radzionkowa. Tak się złożyło, że w 4. kolejce jaworznickich Drwali czekało starcie na samym ligowym szczycie. Podopieczni trenera Cygnara na wyjeździe rywalizowali z Wartą.

Tak, jak można się było tego spodziewać, Warta okazała się bardzo wymagającym rywalem. Pierwsza połowa była dość wyrównana, a oba zespoły szukały swoich szans. Nieco więcej z gry mieli gospodarze, co zdołali udokumentować trafieniem. W 19. minucie po dośrodkowaniu od Kamińskiego, Jakub Kulig otworzył wynik spotkania. Szczakowianka próbowała zaskoczyć rywali po rzucie wolnym. Po dośrodkowaniu od Mateusza Wawocznego Kamil Bochenek uderzył tuż nad poprzeczką. Kluczowa dla losów spotkania okazała się 32. minuta, kiedy to Bochenek obejrzał za faul drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę i musiał opuścić murawę. Warta chciała wykorzystać przewagę jednego zawodnika i dość szybko mogła podwyższyć wynik, ale w dobrej sytuacji Jakub Kulig tym razem spudłował. Szczakowianka najwięcej zamieszania sprawiała po stałych fragmentach gry. Swoją szansę po rzucie wolnym miał chociażby Filip Statkiewicz, ale po jego strzale dobrą interwencją popisał się golkiper rywali.

Po przerwie Warta szybkim ciosem zaskoczyła Drwali. Gospodarze od razu mocno zaatakowali. W pierwszej sytuacji Dawid Gargasz skutecznie zablokował piłkę uderzoną przez Damiana Adamieckiego. Chwilę później musiał już jednak skapitulować, a na listę strzelców wpisał się Szymon Maszczyk. Wydawało się, że grając w osłabieniu jaworznianie nie będą potrafili poważniej postraszyć rywali. Ambitna gra Drwali sprawiła jednak, że miejscowa defensywa nie mogła sobie pozwolić na luz. Szczakowianka szukała konsekwentnie swoich szans i coraz śmielej przedzierała się pod bramkę Warty. Po jednym z rzutów rożnych bramkarz odbił piłkę, a kolejne próby dobitek dość chaotycznie blokowali obrońcy. Swoje okazje mieli Wawoczny i Gleń, ale zabrakło im skuteczności. W 77. minucie gospodarzy uratował słupek po strzale Jakuba Sewerina. Warta także miała swoje szanse, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Dobrą okazję miał Bartosz Zachara, ale Dawid Gargasz był na posterunku. Wreszcie starania gości przyniosły efekt. Na cztery minuty przed końcem spotkania debiutujący w naszym zespole Maksymilian Leś świetnym podaniem uruchomił Michała Chrabąszcza, który pewnie przelobował bramkarza. Końcówka była już mocno nerwowa, a zaskoczona Warta zaczęła grać dość chaotycznie, co omal nie skończyło się dla niej źle. Po podaniu od Chrabąszcza w sytuacji sam na sam znalazł się Gleń, ale bramkarz szczęśliwie zablokował strzał. Niestety Drwalom zabrakło już czasu by doprowadzić do wyrównania i pierwsza w sezonie porażka stała się faktem.

Śmiało można powiedzieć, że mimo porażki podopieczni trenera Cygnara rozegrali niezłe spotkanie. Szkoda, że komplet punktów pozostał w Zawierciu, ale takie mecze też czasami się zdarzają i nie ma co zbyt długo ich rozpatrywać. Mimo porażki Szczakowianka obroniła trzecie miejsce w tabeli. W najbliższych dniach nie zwalniamy tempa, w ciągu tygodnia czekają nas dwa kolejne spotkania. W środę na wyjeździe Biało-Czerwoni z meczu Pucharu Polski zmierzą się z bardzo solidną ekipą Cyklona Rogoźnik. Natomiast już za tydzień w sobotę zapraszamy na Stadion Miejski, gdzie o godzinie 16:00 będziemy się mierzyli z Przemsza Siewierz.

Warta Zawiercie – Szczakowianka Jaworzno 2:1 (1:0)

(Kulig 19, Maszczyk 47 – Chrabąszcz 86)

Warta: Rybka – Kamiński, Ferreira, Klama, Mąka – Bartusiak, Pereira, Maszczyk (85. Bębenek) – Adamiecki, Gwóźdź (50. Gajecki), Kulig (75. Zachara)

Szczakowianka: Gargasz – Kumor (46. Gleń), Statkiewicz, Bochenek, Małkowski (81. Strzelecki) – Budak (89. Cygnar), Chrabąszcz, Wawoczny, Marędowski (70. Leś) – Sewerin, Smarzyński (62. Gądek). Trener: Paweł Cygnar

Sędziował: Mariusz Goriwoda (Gliwice)

Żółte kartki: Klama, Kamiński, Gwóźdź, Zachara – Bochenek x2, Cygnar, Kumor, Małkowski, Wawoczny, Gądek

Czerwona kartka:Kamil Bochenek (druga żółta – 32. minuta)

Widzów: 210

Podobne wpisy

Dodaj komentarz