SZCZAKOWIANKA JAWORZNO - Oficjalna strona



Dominik Kasprzyk; 25.03.2018; 12:05; źródło: własne

Szalona końcówka

Ogromne emocje towarzyszyły inauguracji ligowych rozgrywek w Haiz IV lidze. Biało-Czerwoni zremisowali 1:1 z trzecim w tabeli  Śląskiem a obie ekipy kończyły mecz w dziesiątkę.

Świadkami bardzo ciekawego spotkania byli w sobotę kibice, którzy zawitali na stadion na Skałce w Świętochłowicach. Rewelacja IV-ligowego sezonu podejmowała u siebie Szczakowiankę. Mimo że MKS zajmuje 3. miejsce w ligowej tabeli a jaworznianie są na jej szarym końcu, to na boisku różnica pozycji praktycznie wcale nie była widoczna. Spotkanie rozpoczęło się od minuty ciszy poświęconej pamięci zmarłego nagle wiceprezesa ŚlZPN Krzysztofa Seweryna.

W mecz lepiej weszli gospodarze, którzy już w 11. minucie wyszli na prowadzenie. Łukasz Dębski sfaulował jednego z rywali a arbiter z Częstochowy bez wahania wskazał na jedenasty metr. Pewnie wykorzystany karny dodatkowo otworzył grę. Biało-Czerwoni długo nie mogli sforsować dobrze zorganizowanej defensywy MKS-u. Dopiero w 21. minucie po wrzutce od Tomasza Czogały z rzutu wolnego piłka trafiła na głowę Daniela Niedzielskiego, ale ten posłał ją nad poprzeczką. W międzyczasie Śląsk kilka razy był bliski do podwyższenia swojego prowadzenia. Dwa razy w bardzo dobrych sytuacjach graczom ze Świętochłowic zabrakło zimnej krwi i strzelali Panu Bogu w okno. W 36. minucie powinno być 2:0, ale tym razem na drodze strzału stanął słupek. Szczakowianka przetrwała ofensywę miejscowych i powoli się rozkręcała. W tej części spotkania ekipa z Jaworzna najgroźniejsza była po stałych fragmentach gry. W 43. minucie Adam Janeczko zdecydował się na rajd lewą stroną boiska i został powalony przez rywala. Tomasz Czogała wrzucił piłkę z rzutu wolnego w pole karne, tam w ogromnym zamieszaniu ta odbijała się aż trafiła pod nogi nieco wycofanego Tomasza Sanoka, który ładnym strzałem posłał ją do siatki. Szczakowianka wyrównała i zaatakowała ze zdwojoną siłą. Przed przerwą piłka jeszcze raz zatrzepotała zresztą w siatce Śląska. Po wrzutce od Tomasza Czogały Daniel Niedzielski zaliczył trafienie, arbiter uznał jednak, że ten był na pozycji spalonej i nie uznał bramki. Sędzia popełnił jednak błąd, w momencie podania jaworznicki snajper nie był jeszcze bowiem na spalonym a na dodatek piłka rykoszetem odbiła się od jednego z miejscowych.

Po przerwie to Szczakowianka zaczęła nadawać ton grze. Biało-Czerwoni zagrali nieco bardziej agresywnie i wyszli na rywali z większym pressingiem co przyniosło pożądany efekt. Śląsk nie mógł już spokojnie rozgrywać swoich akcji i tylko sporadycznie przedzierał się w okolice pola karnego. Gospodarze w sumie tylko raz poważniej zagrozili bramce strzeżonej przez Kojdeckiego. Po akcji prawą stroną napastnik miejscowych dostał dobrą piłkę, ale głową posłał ją nad poprzeczką. Szczakowianka na różne sposoby starała się wedrzeć w pole karne, ale między słupkami czujny był Krzysztof Krupa. Po jednej z akcji środkiem pola Michał Biskup bliski był zaskoczenia golkipera Śląska. Po jego strzale w zamieszaniu w  polu karnym piłkę do siatki dobijać próbował jeszcze Niedzielski, ale i jemu nie udało się zmienić wyniku.

Sama końcówka toczona już była w szalonym tempie i mogła przyprawić kibiców i palpitacje serca. Obie ekipy chciały rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść i odważnie atakowały. Na pięć minut przed końcem spotkania z boiska z czerwoną kartką wyleciał Daniel Niedzielski, który obejrzał drugie tego dnia żółtko. Mimo gry w osłabieniu jaworznianie wciąż próbowali napierać na rywali, co omal nie zakończyło się sukcesem. W 92. minucie golkiper Śląska przegrał walkę o piłkę z Miłoszem Sochą a arbiter uznał, że jaworznicki napastnik był faulowany. Krupa obejrzał czerwoną kartkę a Szczakowianka otrzymała rzut wolny na linii szesnastu metrów. Do jego wykonania podszedł Paweł Sermak, ale po uderzeniu piłka zatrzymała się na słupku. Wkrótce sędzia zakończył spotkanie a obie drużyny podzieliły się punktami.

Szczakowianka zagrała bardzo dobry mecz i pokazała, że wiosną będzie dużo groźniejsza niż jesienią. Biało-Czerwoni nieco przespali początkową fazę spotkania, ale z upływem czasu grali coraz lepiej i w sumie mogli nawet sięgnąć po komplet punktów. Na tle silnego Śląska podopieczni trenera Stawowego pokazali sporo dobrej gry i udowodnili, że mogą być groźni da każdego w lidze. Następny mecz Szczakowianka zagra w Wielką Sobotę. Jaworzniccy Drwale przy Krakowskiej podejmować będą Spartę Lubliniec. Już teraz serdecznie zapraszamy na ten pojedynek – początek o godzinie 13:00.

Śląsk Świętochłowice – Szczakowianka Jaworzno 1:1 (1:1)
(Lesik 11-k. – Sanok 43)

Śląsk: Krupa – Koniarek, Wagner, Wawrzyniak, Wernke, Ściętek, Kaciuba (56. Hewlik), Kaiser, Lesik, Szubert (90+3. Piwowarczyk), Wasiak (90+3. Gambusz)
Trener: Janusz Kluge

Szczakowianka: Kojdecki – Chrapek, Dębski, Holewa, Sanok – Molenda (74. Kędroń), Biskup, Sermak, Czogała (89. Kamiński)  – Niedzielski, Janeczko (67. Socha).
Trener: Szymon Stawowy

Sędziował: Lech Malinowski (Częstochowa)

Żółte kartki: Wawrzyniak, Wasiak – Niedzielski x2
Czerwone kartki: Krupa (90+2. minuta – akcja ratunkowa), Niedzielski (85. minuta – druga żółta)
Widzów: 100

Do fotogalerii ze spotkania zapraszamy wkrótce na nasz fanpage na Facebooku!

 

Facebook - duży

podrecznikarnia.pl chicago party bus Odżywki PL - Odżywki
Wszelkie prawa zastrzeżone dla www.Szczakowianka.pl ©.

Strona internetowa redagowana przez Kibiców Szczakowianki dla Kibiców Naszego ukochanego Klubu! Najnowsze wiadomości z życia Klubu oraz wyniki i galerie pomeczowe tylko u nas. Zapraszamy do częstych odwiedzin i udzielania się na naszym forum dykusyjnym dla Kibiców Szczakowianki. Do zobaczenia na najbliższym meczu naszej Szczakowianki Jaworzno - zapraszamy na Krakowską.