SZCZAKOWIANKA JAWORZNO - Oficjalna strona



Dominik Kasprzyk; 16.09.2018; 01:00; źródło: własne

Pierwszy ligowy remis

Szalone spotkanie rozegrały w sobotę ekipy z Niwki i Jaworzna. Biało-Czerwoni przegrywali w pewnym momencie 1:3 pokazali jednak charakter i zdołali doprowadzić do remisu.

Kibice Szczakowianki jesienią zdecydowanie nie mogą się nudzić na kolejnych ligowych meczach. Biało-Czerwoni strzelają sporo bramek, sporo też tracą a podczas spotkań nie brakuje zwrotów akcji. Tak było także w sobotę na Niwce, gdzie jaworznianie musieli gonić wynik i mimo gorszego dnia zdołali doprowadzić do remisu.

Mecz od początku układał się lepiej dla ambitnych gospodarzy, którzy wysoko zaatakowali Biało-Czerwonych. Szybko przyniosło to efekt w postaci bramki. Już w 5. minucie Daniel Tukaj odnalazł się w polu karnym i uderzył tuż pod poprzeczkę, nie dając Kołodziejowi szans na obronę. Zaskoczona Szczakowianka długo miała problemy z wyprowadzeniem groźniejszych akcji a gracze AKS-u skutecznie wybijali jaworznian z uderzenia. Drwale zagrażali bramce niemal wyłącznie po stałych fragmentach gry, ale Górnicy i tak wychodzili z opresji cało. Po jednym z rzutów wolnych z boku pola karnego, Bartoszowi Rutkowskiemu zabrakło kilku centymetrów by oddać groźny strzał, piłka trafiła do Adama Janeczki, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Kilka minut późnej Dawid Frąckowiak przedłużył piłkę głową ta trafiła jeszcze do Krzysztofa Kamińskiego, który niemal z zerowego kąta próbował bezskutecznie zmieścić ją tuż przy słupku. W końcówce dobrą okazję miał jeszcze Frąckowiak, ale po jego strzale głową piłka skozłowała i przeleciała nad poprzeczką.

W przerwie trener Bereta przeprowadził dwie zmiany, tak by wzmocnić siłę rażenia zespołu. Jaworznianie od początku zaatakowali, ale wciąż brakowało im skuteczności. Najbliżej powodzenia po jednym z kornerów był Bartosz Rutkowski, ale po jego strzale piłka minęła słupek. Tymczasem gospodarze zadali kolejny cios. Po rzucie wolnym z ponad 20 metrów, wykonywanym przez dobrze znanego kibicom Bartłomieja Chwalibogowskiego, piłka odbiła się od dalszego słupka i wpadła do siatki. Utrata drugiej bramki nie podłamała Jaworznickich Drwali, którzy rzucili się do odrabiania strat. Już w 59. minucie Michał Zych popisał się rajdem prawą stroną, dograł piłkę w pole karne, gdzie fatalnie interweniował jeden z defensorów i wpakował futbolówkę do własnej siatki. Kontaktowy gol mógł napędzić akcje gości, ale tymczasem to miejscowi znów podwyższyli wynik. Arbiter dopatrzył się nieczystego zagrania w polu karnym i przyznał Górnikowi jedenastkę, którą pewnie wykorzystał Bartłomiej Chwalibogowski. Dwubramkowe prowadzenie na nieco ponad dwadzieścia minut przed końcem pozornie dawało AKS-owi dość duże poczucie spokoju, Szczakowianka jednak wciąż jeszcze wierzyła w dobry wynik. Minęły zaledwie cztery minuty a Biało-Czerwoni, znów zniwelowali straty. Sędzia zauważył zagranie ręką w polu karnym i podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Dawid Frąckowiak. To podziałało jak woda na młyn dla jaworznian, którzy rzucili się do ofensywy i wkrótce doprowadzili do wyrównania. Adam Janeczko dopadł do piłki na połowie rywali, uciekł obrońcom, minął bramkarza i wpakował futbolówkę do pustej siatki. W końcowych minutach obie ekipy chciały jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Po groźnej akcji lewą flanką blisko powodzenia byli gospodarze, ale po soczystym strzale piłka przeleciała obok dalszego słupka. Pod drugą bramką ładną indywidualną akcją popisał się wracający po kontuzji Adrian Łuszcz, ale po jego uderzeniu piłka o centymetry minęła poprzeczkę. Ostatecznie więcej goli nie padło i obie ekipy podzieliły się punktami.

AKS okazał się bardzo wymagającym rywalem i potwierdził, że w tej lidze nie ma słabych ekip. Biało-Czerwoni zagrali tym razem nieco gorsze spotkanie, ale z drugiej strony pokazali charakter i waleczność odrabiając dwubramkową stratę. Cały czas problemem jednak zdaje się być defensywa – wystarczy wspomnieć, że w ostatnich trzech meczach jaworznianie stracili łącznie aż 10 bramek. Runda jesienna jest już praktycznie na półmetku a podopieczni trenera Berety są w ścisłej czołówce, co zdecydowanie może cieszyć kibiców i działaczy. Remis w Sosnowcu sprawił, że Szczakowiankę z fotela lidera zepchnęło Źródło Kromołów, które pokonało 3:2 zespół SKS Łagisza. Ekipa z Kromołowa ma tyle samo punktów co Jaworzniccy Drwale, ale lepszy bilans bramkowy. W sobotę przy Krakowskiej jaworznianie znów staną przed szansą odzyskania pierwszego miejsca, mierzyć się będą bowiem właśnie ze Źródłem. Zapowiadają się spore emocje, zapraszamy na spotkanie w sobotę na godzinę 16:00. Przypominamy, że w środę Biało-Czerwoni rozpoczną też pucharowe zmagania i na wyjeździe zmierzą się z rezerwami Łazowianki.

AKS Górnik Niwka Sosnowiec – Szczakowianka Jaworzno 3:3 (1:0)
(Tukaj 5, Chwalibogowski 52, 66-k. Wolny 59-sam., Frąckowiak 70-k., Janeczko 76)


AKS: Zachariasz – Hepo, Majchrzak, Korepta (86.), Wędziński (71. Majewski), Stok, Wolny, Czajkowski, Matysek (71. Duda), Chwalibogowski, Tukaj. Trener: Mariusz Grząba

Szczakowianka:
Kołodziej – Wojciechowski, Rutkowski, Seiler, Terbalyan – Kamiński (46. Zych), Biskup (86. Guzy), Bereta, Dworak (46. Łuszcz) – Janeczko – Frąckowiak. Trener: Łukasz Bereta.

Sędziował:
Mateusz Patla (Jastrzebie Zdrój)
Żółte kartki: Wolny – Biskup, Rutkowski
Widzów: 150

 

Facebook - duży

https://www.no10.pl/produkty/odziez/koszulki,2,2395 sukienki sylwestrowe opinia arkada
Wszelkie prawa zastrzeżone dla www.Szczakowianka.pl ©.

Strona internetowa redagowana przez Kibiców Szczakowianki dla Kibiców Naszego ukochanego Klubu! Najnowsze wiadomości z życia Klubu oraz wyniki i galerie pomeczowe tylko u nas. Zapraszamy do częstych odwiedzin i udzielania się na naszym forum dykusyjnym dla Kibiców Szczakowianki. Do zobaczenia na najbliższym meczu naszej Szczakowianki Jaworzno - zapraszamy na Krakowską.