JSP Szczakowianka Jaworzno

Szombierki lepsze w meczu przyjaźni

W sobotę przy Krakowskiej Szczakowianka w meczu przyjaźni podejmowała Szombierki Bytom. Biało-Czerwoni niestety nie dali rady rywalom i zaliczyli czwartą z rzędu porażkę, przegrywając z bytomianami 1:3.

Ostatnie kilkanaście dni niestety – delikatnie mówiąc – nie jest zbyt udane w wykonaniu podopiecznych trenera Pawła Cygnara. Po dobrym początku wiosny Drwale już od czterech kolejek nie potrafią sięgnąć po punkty i czekają na przełamanie. Niestety mecz przyjaźni z Szombierkami również nie zakończył się pomyślnie dla jaworznian.

Sobotnie spotkanie toczyło się w dość wolnym tempie, a w pierwszej połowie na murawie nie działo się zbyt wiele. Dawid Gargasz spokojnie radził sobie z kolejnymi próbami gości, Biało-Czerwoni nie mogli zaś wstrzelić się w bramkę. Po uderzeniach Pawła Cygnara z rzutu wolnego czy też Mateusza Budaka z ponad 20 metrów piłkę spokojnie wyłapywał golkiper bytomian. Wreszcie po niespełna półgodzinie gry nastąpiło przełamanie. Po niepewnym wybiciu piłki przez jaworznicką obronę, jeden z zawodników Szombierek dopadł do piłki na lewej stronie i dośrodkował idealnie na głowę Kamila Moritza, który otworzył wynik spotkania. Zadowoleni z prowadzenia goście spokojnie pilnowali wyniku, a Szczakowianka zupełnie nie miała pomysłu na to, jak stworzyć zagrożenie pod ich bramką.

Nieco więcej na murawie działo się dopiero po przerwie. Szczakowianka wywalczyła sobie rzut wolny niemal na bocznej linii pola karnego, ale po uderzeniu Cygnara piłka omal nie znokautowała jednego z obrońców ustawionych w murze. Szombierki szukały okazji do podwyższenia wyniku i wreszcie dopięły swego. Karol Pstuś zaatakował lewą stroną, wpadł w pole karne i efektownym strzałem posłał piłkę w samo okienko bramki. Podłamani gospodarze nie bardzo potrafili na to odpowiedzieć, w ich grze zdecydowanie brakowało pomysłu, a akcje ofensywne nie stwarzały dużego zagrożenia. Tylko pojedyncze indywidualne zrywy od czasu do czasu testowały defensywę Szombierek. Groźnie z dystansu uderzać próbował Mateusz Wawoczny, ale nie zdołał zaskoczyć bramkarza. Aktywny na lewej flance był też Marędowski, a po jednym z jego uderzeń piłka zatrzymała się na bocznej siatce. Wspomniany duet wypracował wreszcie gola kontaktowego. Na pięć minut przed końcem nadzieje gospodarzy na dobry wynik na chwilę jeszcze odżyły. Mateusz Wawoczny zagrał dobrą piłkę do Bartosza Marędowskiego, ten wpadł w pole karne i oddał strzał. Bramkarz co prawda zdołał jeszcze trącić piłkę, ale ta i tak wpadła do siatki. Wydawało się, że Biało-Czerwoni spróbują jeszcze doprowadzić do wyrównania, ale to goście zadali ostateczny cios. Po składnej akcji i zagraniu z lewej strony Remigiusz Malicki z bliska ustalił wynik na 1:3.

Teraz przed Szczakowianką dwa tygodnie przerwy. W następnej kolejce nasz zespół będzie pauzował, a kolejny mecz ligowy rozegra 22 maja, kiedy to podejmować będzie ekipę Znicza Kłobuck. Koniec sezonu zbliża się wielkimi krokami, a przed nami spotkania decydujące o ostatecznej kolejności w tabeli. Biało-Czerwoni muszą teraz dobrze wykorzystać przerwę i wrócić do dobrej gry, tak by jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie. W ostatnich kolejkach czekają nas bowiem trudne spotkania z ekipami z dołu tabeli, które toczą zaciętą walkę o życie.

Szczakowianka Jaworzno – Szombierki Bytom 1:3 (0:1)

(Marędowski 85 – Moritz 26, Pstuś 56, Malicki 89)

Szczakowianka: Gargasz – Gałka, Borowski (74. Wojtkowiak), Drzymont, Kurzawa – Budak, Bochenek, Wawoczny, Marędowski – Cygnar (64. Lipniak) – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar

Szombierki: Dorosławski – Oracz, Wagner, Stefaniak, Łebko, Rybak (71. Malicki), Moritz, Juraszczyk, Pstuś (90. Kuciński), Kaiser, Bulek (76. Szubert). Trener: Marcin Molek

Sędziował: Adam Jakubczyk (Mikołów)

Żółte kartki: Budak, Borowski, Drzymont, Kurzawa, Bochenek – Oracz, Łebko

Mecz bez udziału publiczności

Powiązane Wpisy

Dodaj komentarz