SZCZAKOWIANKA JAWORZNO - Oficjalna strona



Dominik Kasprzyk; 19.05.2018; 22:56; źródło: własne

Pierwsza domowa porażka

Szczakowianka nie jest już w tym roku niepokonana na własnym stadionie. Jaworznianie w sobotę ulegli przy Krakowskiej MKS-owi Myszków 0:2.

Chwile gapiostwa w defensywie, brak atutów w ataku, fatalne błędy sędziowskie i bardzo konsekwentna gra gości złożyły się na pierwszą tej wiosny porażkę Biało-Czerwonych przed własną publicznością.

Szczakowianka do meczu przystąpiła w osłabionym składzie, ostatnio bowiem jej zmorą stają się kontuzje. Do nieobecnego już od kilkunastu dni Pawła Sermaka dołączył Łukasz Dębski, trener Stawowy musiał więc znów szukać alternatywnego ustawienia. Jaworznianie nastawieni wyraźnie na grę z kontry od pierwszych minut skutecznie odpierali ataki rywali, przerywając je w bezpiecznej odległości od własnej bramki. Biało-Czerwoni mieli jednak problemy z przedarciem się w okolice pola karnego rywali. Dopiero w 21. minucie po raz pierwszy pokazali, że mogą być groźni. Miłosz Socha był faulowany w pobliżu pola karnego i sam zdecydował się na groźną wrzutkę w pole karne, po której piłkę piąstkował Adam Bensz. Kilka minut później aktywny tego dnia Socha zdecydował się na indywidualną akcję, zbiegł z piłką z prawej strony na środek, ale uderzył obok słupka. W 35. minucie dali o sobie znać goście i od razu powinni byli wyjść na prowadzenie, ale po świetnej wrzutce z prawej strony jeden z myszkowian fatalnie przestrzelił. W 38. minucie Michał Biskup był faulowany na połowie myszkowian, ale kiepsko radzący sobie z wydarzeniami na boisku arbiter z Bytomia nie dostrzegł przewinienia. Ten błąd okazał się bardzo kosztowny dla Jaworznickich Drwali, MKS bowiem przeprowadził szybką akcję i po wymianie kilku podań Karol Pstuś otworzył wynik spotkania. Szczakowianka nie potrafiła na to odpowiedzieć i na przerwę schodziła przegrywając 0:1.

W drugiej połowie Szczakowianka przerzuciła więcej sił do ofensywy i chciała odmienić losy spotkania. Jako pierwszy sygnał do ataku dał Tomasz Czogała, który w swoim stylu minął obrońców i oddał soczysty strzał, po którym bramkarz wypluł piłkę przed siebie, ale nikt z jaworznian nie zdołał jej skutecznie dobić. W 60. minucie wprowadzony kilka chwil wcześniej na boisko Daniel Niedzielski został powalony na 18 metrze. Miłosz Socha oddał świetny strzał z rzutu wolnego, ale fantastyczną interwencją popisał się Adam Bensz, który uratował swój zespół przed utratą gola. Warto tutaj przypomnieć, że golkiper Myszkowa – dobrze znany kibicom chociażby z występów w Ekstraklasie w barwach Zagłębia Sosnowiec – w przeszłości zaliczył skromny epizod także w Szczakowiance. Wiosną 2012 roku zagrał trzy razy w biało-czerwonych barwach. Miłosz Socha miał jeszcze jedną okazję by skierować piłkę do siatki. Po zagraniu z głębi pola Daniel Niedzielski świetnie wypuścił z piłką Sochę, ale ten znów uderzył obok słupka. Po jednym z kornerów swoich sił próbował też Artur Molenda, ale uderzył wprost w bramkarza. Przyczajeni myszkowianie zadowoleni z prowadzania tymczasem starali się pilnować swojego prowadzenia i od czasu do czasu atakowali, nie stwarzali jednak większego zagrożenia. Kluczowa dla dalszych losów spotkania okazała się 76. minuta. Krzysztof Kamiński dostał świetne podanie z głębi pola, wpadł z piłką w pole karne a spóźniony o dosłownie ułamek sekundy Bensz powalił jaworznianina na murawę. Sędzia zamiast jednak wskazać na ewidentną jedenastkę nakazał dalszą grę. Goście wykorzystali chwilowe gapiostwo Biało-Czerwonych i po kolejnej szybkiej akcji Piotr Andrzejewski pokonał Kojdeckiego praktycznie zapewniając swojej ekipie wygraną. Podłamani gospodarze próbowali jeszcze zdobyć chociażby honorową bramkę, ale ich akcje nie kleiły się. Bliżej powodzenia byli goście, którzy w końcówce wypracowali sobie dobrą okazję strzelecką, zakończoną niecelnym uderzeniem. Ostatecznie MKS wywiózł z Jaworzna w sumie zasłużony komplet punktów a jaworznianie musieli pogodzić się z pierwszą tej wiosny domową porażką

Taki wynik sprawia, że sytuacja Szczakowianki na cztery kolejki przed końcem sezonu jest już ekstremalnie wręcz trudna. Biało-Czerwoni tracą sześć punktów do bezpiecznej strefy i teraz już niestety nie wszystko zależy od nich.

Za tydzień jaworznianie na wyjeździe zmierzą się z bardzo niewygodnym rywalem – Gwarkiem Ornontowice. Podopieczni trenera Stawowego spróbują powalczyć i znów sprawić niespodziankę. O wygraną będzie bardzo trudno, ale dopóki piłka w grze i pozostawać będą chociażby matematyczne szanse – walka będzie trwała o każdy punkt.

Szczakowianka Jaworzno – MKS Myszków 0:2 (0:1)
(Pstuś 38, Andrzejewski 76)

Szczakowianka: Kojdecki – Dworak, Holewa, Sanok, Kędroń – Socha, Biskup (74. Kamiński), Smolik (58. Niedzielski), Molenda – Czogała – Janeczko. Trener: Szymon Stawowy

MKS: Bensz – Nowakowski, Sychowicz (46. Surdacki), Bąk, Braksator, Sołdecki (82. Jaromin), Zdanowski, Mokwiński (78. Taska), Pstuś, Andrzejewski, Bobryk (64. Stankiewicz). Trener: Piotr Trepka

Sędziował: Maciej Jankowski (Bytom)
Żółte kartki: Biskup, Wylężek, Molenda - Sychowicz, Pstuś
Widzów: 150

Facebook - duży

https://www.czasnabuty.pl/product-pol-45603-STYLOWE-TRAPERKI.html Barcelona herb https://www.czasnabuty.pl/product-pol-46941-BEZOWE-SNIEGOWCE.html
Wszelkie prawa zastrzeżone dla www.Szczakowianka.pl ©.

Strona internetowa redagowana przez Kibiców Szczakowianki dla Kibiców Naszego ukochanego Klubu! Najnowsze wiadomości z życia Klubu oraz wyniki i galerie pomeczowe tylko u nas. Zapraszamy do częstych odwiedzin i udzielania się na naszym forum dykusyjnym dla Kibiców Szczakowianki. Do zobaczenia na najbliższym meczu naszej Szczakowianki Jaworzno - zapraszamy na Krakowską.