W rozgrywanym dzisiaj w Szczakowej spotkaniu derbowym Szczakowianka nie miała litości dla Zgody, którą bez większych kłopotów pokonała 4:0 (1:0). Bramki dla biało-czerwonych zdobywali kolejno Adrian Wojtaszak - dwie, Paweł Sermak i Adam Janeczko. Zgoda kończyła mecz w dziesiątkę, bowiem w końcówce spotkania czerwoną kartką za niesportowe zachowanie ukarany został Dariusz Piecka.
Szczakowianka już od ubiegłej wiosny wydaje się być nie do zatrzymania. Dzisiejszy derbowy sukces było już jej 21. meczem bez porażki i 11. z rzędu zwycięstwem. Zgoda mimo wielkich ambicji nie była w stanie przeciwstawić się rywalom. Paradoksalnie jednak pierwsze minuty spotkania należały właśnie do byczynian. W 3. minucie podopieczni trenera Andrzeja Śliwińskiego oddali pierwszy w tym spotkaniu strzał. Chwilę potem rewelacyjnym uderzeniem z prawie 30 metrów popisał się Ryszard Czerwiec. Piłka zmierzała wprost do bramki i tylko dzięki świetnej interwencjiWojciecha Skrzypka Szczakowianka zachowała w tej sytuacji czyste konto. W 8. minucie bliscy zdobycia gola byli gospodarze. Adam Janeczkopodał piłkę w okolice pola karnego, tam przedłużył ją Pactwa i trafiła wprost pod nogi nabiegającego z lewej strony Wojtaszaka, jego strzał trafił jednak wprost w ręce Artura Kominiaka. Z każdą kolejną minutą Sierakowianka powoli wypracowywała sobie przewagę. Udokumentowała ją w 16. minucie, kiedy to Adrian Wojtaszak zamienił dośrodkowanie Głośnego na gola. Od tej chwili biało-czerwoni zupełnie już zdominowali rywali, nie potrafili jednak zamienić tego na kolejne gole. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska i pełna była niedokładnych zagrań z obu stron. Zgoda miała problemy z rozgrywaniem piłki, Szczakowianka tymczasem nie potrafiła wykończyć swoich akcji celnym strzałem. Gospodarze najbliżej strzelania gola byli w 37. minucie, kiedy to w pojedynku biegowym minimalnie szybszy od Adama Janeczki okazał się być Artur Kominiak. Koniecznie odnotować też trzeba, że w tej części gry Szczakowiance należał się co najmniej jeden rzut karny. W 25. minucie Paweł Sermak ujrzał żółty kartonik, za rzekome symulowanie faulu. W rzeczywistości jednak był wyraźnie zahaczany w polu karnym przez interweniującego Kominiaka i arbiter miał nie tylko prawo, ale i obowiązek wskazać na jedenastkę, czego jednak nie zrobił.