SZCZAKOWIANKA JAWORZNO - Oficjalna strona

Raport pomeczowy Szczakowianka Jaworzno - MCKS Czeladź

Szczakowianka Jaworzno w swoim inauguracyjnym meczu nowego sezonu ligi okręgowej 2009/2010 wygrała na własnym obiekcie 2:0 (1:0). Na listę strzelców wpisali się: Łukasz Pactwa, który wywalczył rzut karny, a następnie pewnie tą jedenastkę zamienił na gola oraz Przemysław Ochmański, który swoim golem zapewnił swojej drużynie zwycięstwo 2:0.

Szczakowianka ruszyła z dużym impetem. Od pierwszych minut podopieczni Andrzeja Sermaka starali się zdobyć bramkę. Swoich sił spróbował już w 6 minucie Paweł Sermak, który strzałem zza pola karnego po zagraniu Chojnowskiego próbował pokonać bramkarza gości. Blisko szczęścia Szczaksa była w 10 minucie gry, kiedy to po dobrze, mocno bitej piłce przez Adriana Wojtaszka, nikt nie zakończył akcji strzałem, gdyż niestety wszyscy byli minimalnie spóźnieni. Gospodarze dopięli swego w 15 minucie gry. W jednej z akcji, w polu karnym CKS’u, przewrócił się nowy nabytek Jaworznian Łukasz Pactwa. Karny szczerze mówiąc dość kontrowersyjny, jednak sędzia na nasze szczęście odgwizdał jedenastkę. Piłkę na „wapnie” ustawił sam poszkodowany, a następnie płaskim strzałem w środek bramki pokonał bramkarza gości. Goście z Czeladzi ograniczali się jedynie do nieporadnych kontr, które były powstrzymywane już w okolicach pola karnego. Większego „stracha” raczej kibicom zapewniali sami piłkarze Szczakowianki, którzy niestety w tym meczu dość często razili niedokładnością zagrań, zwłaszcza w okolicach bramki Skrzypka. W 30 minucie gry pod bramką gości zrobiło się ponownie gorąco za sprawą Pawła Sermaka. Świetna szarża pomocnika Szczakowianki, który mijał kolejnych defensorów jak pachołki, aby następnie będąc już na skraju pola karnego przeciwnika, sprytnie zagrać bramkarzowi „za kołnierz”. Ten jednak wykazał się dużym refleksem, wybijając piłkę tuż obok prawego słupka bramki. Najgroźniejszą sytuację w pierwszej połowie jak i chyba w całym meczu CKS stworzył sobie w 33 minucie gry. Po sprytnym zagraniu do napastnika gości, ten znalazł się praktycznie na czystej pozycji, oko w oko z Wojciechem Skrzypkiem. Ten jednak zamiast oddać strzał w światło bramki… wykopał piłkę prawie na aut. Pierwszy celny strzał goście oddali w doliczonym już czasie gry i był to strzał z rzutu wolnego, a na dodatek bardzo lekki, wprost w ręce naszego bramkarza. Świadczy to chyba o poziomie czeladzkiej jedenastki, która w tym meczu absolutnie nie zachwycała. Minutę później Adam Janeczko będąc sam na sam, minął już bramkarza gości, ale sędzia podniósł zdecydowanym gestem chorągiewkę ku górze. Co tu mówić, chyba jednak słusznie uznał pozycję spaloną i bramki dla Szczakowianki nie było. Niedługo po tej akcji, sędzia zakończył pierwszą połowę meczu.

Druga połowa zaczęła się od akcji, która piłkarzom Szczakowianki długo będzie śnić się po nocach. W 49 minucie Chojnowski wbiegł z prawego skrzydła w pole karne gości i wysunął piłkę na drugą stronę do Adriana Wojtaszka. Ten jednak spóźniony, wysunął ją na środek pola karnego, która po rykoszecie trafiła pod nogi Adama Janeczki. Ten, chyba niespodziewający się takiego przebiegu wydarzeń "wystrzelił ją w kosmos". Powinno być już 2:0. Tym razem wszyscy na stadionie modlili się, aby ta sytuacja nie zemściła się. Od tego momentu na boisku zapanował totalny chaos. Piłkarze tak jakby zapomnieli jak się gra w piłkę. Wyglądało to tak, jakby mieli powiązane nogi. Skutkiem tego mógł być brak sił podopiecznych Sermaka. Mieli prawo oni czuć się zmęczonym po tak intensywnym okresie przygotowawczym, a zwłaszcza po ostatnim meczu z GKS Katowice. Na szczęście, z chaosu wyłonił się… Przemysław Ochmański, który w 84 minucie meczu, mocnym i bardzo dobrym strzałem zza pola karnego, po ziemi zdobył drugą bramkę w tym meczu. Cały mecz zakończyła nieudana akcja wprowadzonego za Wojtaszka, Sebastiana Dylowicza. W 90 minucie po zagraniu piłki od Janeczki, ten nie potrafił dwukrotnie pokonać bramkarza CKS’u, najpierw strzelając prosto w niego, a następnie wysoko nad bramką czeladzkiego zespołu.

Podsumowując najważniejsze wydają się być trzy punkty. Gra naszego zespołu zostawiła dużo do życzenia, jednak myślę, że wynika to ze zmęczenia piłkarzy Szczakowianki, po bardzo intensywnym okresie przygotowawczym. Brakowało zdecydowanie świeżości i skuteczności, gdyż mecz ten mógł zakończyć się dużo wyższym wynikiem. Miejmy tylko nadzieję, że w następnym meczu nasi piłkarze będą grać już lepiej, bardziej zdecydowanie, a wyniki meczów nadal będą „za 3 punkty”. Z drugiej strony martwi też zachowanie kibiców, którzy zamiast wspierać drużynę, postanowili, że lepszym rozwiązaniem będą bezsensowne i bezmyślne okrzyki w stronę piłkarzy, którzy widać naprawdę się starali. Szkoda tylko, że nie wszyscy potrafili ten trud docenić…

Szczakowianka Jaworzno - MCKS Czeladź 2:0 (1:0)
Pactwa 15', Ochmański 84'
Widzów: 500

Szczakowianka Jaworzno: W. Skrzypek - Sałapatek, Stemplewski, R. Skrzypek, Jamróz - Chojnowski, Pactwa, Sermak, Biskup, Wojtaszak - Janeczko

MCKS Czeladź:
Wieczorek - Kozłowski, Skrzypnik, Woźniak, Nowak - Lichacz, Ducki, Siemieniec, Pietluch - Kowalski, Pikuta.

Wszelkie prawa zastrzeżone dla Szczakowianka.pl ©.