SZCZAKOWIANKA JAWORZNO - Oficjalna strona

Raport pomeczowy Szczakowianka Jaworzno - KKS Czarni Sosnowiec

Takich emocji jak podczas spotkania w ramach 5. kolejki IV ligi gr. Śląskiej I pomiędzy Szczakowianką Jaworzno, a Czarnymi Sosnowiec w Jaworznie dawno nie było. Pomimo, że piłka po strzałach podopiecznych trenera Andrzeja Sermaka drogę do bramki znajdywała trzykrotnie, dopiero ostatnie trafienie w 93. minucie gry sędzia spotkania uznał i jaworznianie zatrzymali dla siebie jakże ważne trzy punkty.

Drużyna Czarnych Sosnowiec od zawsze jest bardzo niewygodnym rywalem dla podopiecznych trenera Andrzeja Sermaka, przed pierwszym gwizdkiem sędziego Szymona Skowrońskiego wszyscy byli jednak pewni, że wzmocniona dobrze znanymi w Jaworznie nazwiskami Szczakowianki bezproblemowo rozprawi się z podopiecznymi trenera Jerzego Grabary i odprawią ich z przysłowiowym kwitkiem. Jak się jednak później okazało, zwycięstwo „biało-czerwonym" nie przyszło tak łatwo jak wszyscy zakładali, a zwycięska bramka padła dopiero w trzeciej minucie doliczonego czasu gry, pomimo że piłka po strzałach zawodników Szczakowianki, wcześniej dwukrotnie znajdywała drogę do bramki Damiana Wilka. Pierwszą bramkę kibice zgromadzeni na Stadionie Miejskim przy ul. Krakowskiej mogli oglądać już w 11. minucie gry. Nowy nabytek Szczakowianki - Paweł Wasilewski, kieruje futbolówkę do siatki gości, bramki jednak nie ma ponieważ sędzia liniowy uznaje że zawodnik Szczakowianki był na pozycji spalonej. Niestety była to pierwsza i nieostatnia błędna decyzja sędziów. Chwilę później, czujność Sławomira Jeziorka sprawdził Łukasz Ducki, bramkarz Szczakowianki nie dał się jednak zaskoczyć i z problemami, ale jednak zdołał wybronić mocny strzał. Pod koniec pierwszej połowy, jeszcze jedną szansę na wpisanie się na listę strzelców miał Paweł Wasilewski, jednak piłka po jego strzale minimalnie minęła słupek bramki gości.

Druga część spotkania to zdecydowanie lepsza i ciekawsza gra zawodników Czarnych Sosnowiec. Podopieczni trenera Andrzeja Sermaka natomiast wydawali się trochę zagubieni i pomimo stwarzania sobie wielu ciekawych okazji, brakowało podobnie jak w poprzednich spotkaniach skuteczności. Taki stan rzeczy miał miejsce, aż do 68. minuty gry, kiedy to ponownie do siatki piłkę skierował Wasilewski. Sędzia jednak po raz kolejny uznał, że zawodnik Szczakowianki znajdował się na pozycji spalonej i gola nie uznał. Pod koniec spotkania, zawodnicy Czarnych widząc dość nieporadnie tworzącą sobie akcje Szczakowiankę rzucili się do ataku na bramkę Jeziorka, robili to jednak także na tyle niedokładnie że piłka po każdym strzale mijała daleko bramkę jaworznian. Do końca regulaminowego czasu gry, wciąż utrzymywał się bezbramkowy remis, sędzia główny spotkania postanowił doliczyć jednak cztery dodatkowe minuty gry, jak się okazało zbawienne dla Szczakowianki. 93. minuta, kolejny mocny strzał Pawła Wasilewskiego i piłka po rękach Damiana Wilka znajduję drogę do siatki wprawiając cały stadion w euforie, tak nie pamiętną w Jaworznie od czasów pierwszej ligi.

Szczakowianka Jaworzno - Czarni Sosnowiec 1:0 (0:0)
93' Wasilewski

Szczakowianka Jaworzno:
Jeziorek - Jamróz, Bizoń, Byrski, Chojnowski - Piegzik (74' Wojtaszak), Biskup, Cygnar (68' Mrożek), Sierczyński (68' Dylowicz) - Wasilewski, Smarzyński (64' Głośny)

Wszelkie prawa zastrzeżone dla Szczakowianka.pl ©.