W dalszym ciągu nie ma mocnych na drużynę Szczakowianki Jaworzno. Tym razem podopieczni Andrzeja Sermaka przywieźli komplet 3 punktów z trudnego terenu, jakim niewątpliwie jest stadion Andaluzji Brzozowice-Kamień, gdzie wysoko pokonali, bo aż 5:0 (3:0) zawodników Mirosława Okorskiego. Na listę strzelców tym razem wpisywali się dwa razy Adam Janeczko i raz Sebastian Chojnowski, Paweł Sermak oraz Wojciech Jamróz.
Początek spotkania nie zapowiadał tak wysokiego zwycięstwa, a przełamanie nastąpiło dopiero w 15. minucie spotkania, kiedy to piłka po raz pierwszy zatrzepotała w siatce gospodarzy za sprawą Sebastiana Chojnowskiego, który w doskonały sposób wykorzystał zawahanie się goolkipera Andaluzji i umieścił piłkę w lewym rogu bramki. Kolejne minuty to nieudane próby przebicia się przez obronę gospodarzy, która jak udowodnili w poprzednich meczach jest ich najsilniejszą stroną drużyny. W 31. minucie ''biało - czerwonym'' udało się jednak podwyższyć wynik spotkania i uspokoić swoją grę. Nieudolna próba interwencji Cieśli - bramkarza gospodarzy, skierowała mocno uderzoną przez Adriana Wojtaszaka piłkę, wprost pod nogiAdama Janeczki, który nie miał problemów ze skierowaniem jej do celu. Mądra gra Szczakowianki w kolejnych minutach przyniosła drużynieAndrzeja Sermaka kolejną bramkę. W 42. minucie Sebastian Chojnowski wrzucił piłkę na przedpole do której dopadł Wojciech Jamrózi strzałem z dystansu pokonał bramkarza Andaluzji w tym spotkaniu po raz trzeci.
Druga część spotkania, nie była już tak dobra w wykonaniu ''biało - czerwonych''. Sporo błędów i nie wykorzystanych sytuacji zmienników, które próbowali wykorzystać zawodnicy Andaluzji. Ich strzały jednak szybko kończyły się poza bramką Szczakowianki lub w rękach dobrze broniącegoRadosława Józefiaka, który miał szanse zadebiutować w bramce pod nieobecność Wojciecha Skrzypka. Kolejne minuty gry to próby przedostania się pod bramkę z jednej jak i drugiej strony, które nie przynosiły jednak oczekiwanego rezultatu dla żadnej z drużyn, aż do 89 minuty. Kiedy już wszyscy zgromadzeni na stadionie kibice oczekiwali na ostatni gwizdek sędziego spotkania. Sebastian Stemplewski zagrywa do Adama Janeczki, a ten lewą nogą umieścił piłkę w siatce obok bramkarza gospodarzy, po czym sędzia główny zakończył spotkanie.
Podopieczni Andrzeja Sermaka rozegrali kolejne dobre spotkanie w tym sezonie, dzięki któremu w dalszym ciągu, posiadają bezpieczną 6-ścio punktową przewagę nad drugą w tabeli Unią Dąbrowa Górnicza, z którą ''biało - czerwonym'' przyjdzie zmierzyć się już za dwa tygodnie tj. 10 października w spotkaniu, które może zapewnić spokojną zimę dla jednej z drużyn, miejmy nadzieje że będzie to drużyna Szczakowianki.