Podopieczni Andrzeja Sermaka zremisowali spotkanie 29. kolejki z Przyszłością Ciochowice 3:3 po dwóch trafieniach Grzegorza Kmiecika oraz jednym Rafała Łybyka. Remis ten śmiało można uznać jednak za porażkę, bowiem jaworznianie do 74. minuty mieli na swoim koncie jeszcze trzy punkty i mogli świętować długo wyczekiwany awans – który nieco oddalił się od Szczakowianki.
Spotkanie lepiej rozpoczęli zawodnicy Szczakowianki, którzy przez cały czas naciskali na bramkę gości. Efekt przyniosło to w 17. minucie spotkania, kiedy to Rafał Łybyk minął dwóch zawodników Przyszłości i zdecydował się na mocny strzał zza pola karnego, po którym futbolówka zatrzepotała w siatce otwierając wynik spotkania. Radość „biało-czerwonych” nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ w 22. minucie gry zapanowało wielkie zamieszanie w polu karnym Sławomira Jeziorka, w którym najlepiej odnalazł się najlepszy strzelec Przyszłości – Adam Pieterek i doprowadził do remisu. Podrażnieni takim obrotem sytuacji, podopieczni Andrzeja Sermaka od razu rzucili się do ataku i już w 32. minucie mieliśmy kolejną bramkę. Tym razem na listę strzelców wpisał się Grzegorz Kmiecik, który po dośrodkowaniu Madrina Piegzika strzałem głową podwyższył na 2:1. Do końca pierwszej połowy jaworznianie kontrolowali przebieg spotkania starając się nie dopuścić do strzału na bramkę Jeziorka, a samemu strasząc goolkipera Przyszłości strzałami.
Druga połowa rozpoczęła się dla Szczakowianki równie dobrze jak pierwsza. Tym razem w 52. minucie po raz drugi na listę strzelców wpisał się Grzegorz Kmiecik, który po podaniu Pawła Wasilewskiego wychodzi sam na sam z bramkarzem Przyszłości i lekkim strzałem podwyższył wynik na 3:1. Wynik taki utrzymywał się aż do 74. minuty spotkania i gdy wszyscy już byli myślami w 3 lidze a w ręku wielu kibiców znalazły się już szampany, które miały wystrzelić po ostatnim gwizdku sędziego nadeszło to, co nikt się chyba nie spodziewał. Na mocny strzał z dystansu zdecydował się strzelec pierwszej bramki dla Przyszłości – Adam Pieterek, piłkę złapał bramkarz Szczakowianki jednak ta wyślizgła mu się z rękawic i wpadła do bramki. W 83. minucie mieliśmy już jednak 3:3. Tym razem podobnie jak przy pierwszej bramce dla zawodników z Ciochowic, zamieszanie pod bramką Jeziorka i pada wyrównująca bramka, którą zdobywa Piotr Buchalik. Do końca spotkania „biało-czerwoni” starali się jeszcze zdobyć bramkę dającą Szczakowiance trzy punkty i awans, jednak żaden strzał nie był na tyle silny i celny żeby trafić do siatki Przyszłości..
Niestety radość kibiców Szczakowianki z awansu nieco się oddaliła i wszystko zdecyduje się w ostatniej 30. kolejce, kiedy to jaworznianie wyjadą na trudny teren do Częstochowy na spotkanie z tamtejszym KS-em. Jeśli „biało-czerwoni” wygrają lub chociaż zremisują nadal to my będziemy cieszyć się z awansu. Niestety przy porażce i jednoczesnym zwycięstwie wicelidera Skry Częstochowa z Wyzwoleniem Chorzów to częstochowianie w ostatniej kolejce wskoczą na pozycje lidera i będą mogli świętować awans do III ligi. Mamy nadzieje, że ten najczarniejszy scenariusz się jednak nie sprawdzi i wspólnie – kibice i zawodnicy bawić się będą po powrocie do Jaworzna.
Szczakowianka Jaworzno - Przyszłość Ciochowice 3:3 (2:1)
17' Łybyk, 32' Kmiecik, 53' Kmiecik
Szczakowianka Jaworzno: Jeziorek – Dębowski, Bizoń, Stankiewicz, Małkowski – Dylowicz (77. Kantek), Biskup, Łybyk (80. Chojnowski), Piegzik – Wasilewski, Kmiecik