W deszczowe sobotnie popołudnie licznie zgromadzeni kibice mogli obejrzeć ciekawe widowisko w wykonaniu obu drużyn. Do Jaworzna tym razem przyjechało Wyzwolenie Chorzów, które miało chęć rewanżu za spotkanie z rundy jesiennej i odebranie punktów Szczakowiance. Było ku temu bardzo, blisko, lecz ponownie górą okazali się biało-czerwoni, którzy wygrali 2:1 (0:1) po bramkach Piotra Sierczyńskiego i Pawła Wasilewskiego.
Od pierwszych minut, zawodnicy z Chorzowa mocno zaczęli atakować bramkę strzeżoną przez Sławomira Jeziorka. Blisko wyjścia na prowadzenie byli już w 6. minucie spotkania, jednak piłka przeleciała obok bramki Szczakowianki. Szybko odpowiedzieli także podopieczni Andrzeja Sermaka, a dokładnie Sebastian Dylowicz jednak piłka po jego strzale znalazła się w rękach bramkarza Wyzwolenia. W 24. minucie bliski zdobycia bramki był Paweł Wasilewski, który egzekwował rzut wolny zza pola karnego. Piłka tym razem przeszła tuż obok słupka, goolkipera gości Jacka Widery. W 36. minucie na stadionie zapanowała cisza. Wszystko to spowodowane było stratą bramki przez biało-czerwonych. Zamieszanie w polu karnym najlepiej wykorzystał Szymon Przybyłka, który mocnym strzałem w długi róg bramki nie dał szans na obronę Sławomirowi Jeziorkowi.
Druga połowa to podobnie jak początek pierwszej, szybka próba narzucenia swojego stylu gry przez zawodników z Chorzowa, którzy byli blisko podwyższenia wyniku w 53. minucie spotkania. Wtedy też na mocny strzał zza pola karnego zdecydował się jeden z zawodników Wyzwolenia, a Sławomir Jeziorek z trudem sparował futbolówkę na rzut rożny. W kolejnych minutach bramce Jacka Widery próbowali zagrozić kolejno Grzegorz Kmiecik i Rafał Łybyk jednak ich strzały nie znalazły drogi do siatki. W 64. minucie na boisko został wprowadzony Piotr Sierczyński i jak się szybko okazało był to strzał w „dziesiątkę”. Pięć minut później właśnie za sprawą Sieczyńskiego stadion dosłownie oszalał, kiedy to piłka po jego strzale zatrzepotała w siatce gości. Zmotywowani pierwszą bramką i informacją jaka w międzyczasie została ogłoszona przez spikera o korzystnym dla nas wyniku w rywalizacji Slavi ze Skrą, zawodnicy Szczakowianki rzucili się do ataku, co szybko przyniosło zamierzony efekt w postaci drugiej bramki, którą zdobył najlepszy strzelec drużyny – Paweł Wasilewski. Kolejne minuty spotkania to usilne doprowadzenie do zmiany wyniku przez drużynę Wyzwolenia. Na szczęście do końca spotkania zawodnicy Szczakowianki skutecznie się bronili, odpowiadając groźnymi atakami, jednak wynik nie uległ już zmianie i na stadionie zapanowała euforia nie tylko ze zdobycia kolejnych trzech punktów, ale przede wszystkim awansu na fotel lidera IV ligi Śląskiej I.
Szczakowianka Jaworzno - Wyzwolenie Chorzów 2:1 (0:1)
68' Sierczyński, 74' Wasilewski
Szczakowianka Jaworzno: Jeziorek – Dębowski, Bizoń, Wasilewski, Małkowski – Piegzik, Biskup, Łybyk, Dylowicz (46. Radosz) – Kondzielnik (64. Sierczyński), Kmiecik (90. Chojnowski)