JSP Szczakowianka Jaworzno

Dobre złego początki

Biało-Czerwoni nie zdołali w starciu ze Zniczem Kłobuck wywalczyć ligowych punktów. Podopieczni trenera Pawła Cygnara na wyjeździe w Kamyku ulegli rywalom 2:3.

Po dwutygodniowej przerwie jaworzniccy Drwale w sobotę powrócili do walki o ligowe punkty. Szkoleniowiec jaworznian znów nie mógł skorzystać ze wszystkich swoich zawodników. Tym razem oprócz pauzującego za żółte kartki Mateusza Śliwy w składzie Szczakowianki zabrakło też Bartłomieja Chwalibogowskiego i Arkadiusza Trzcińskiego.

Mimo kadrowych problemów początek spotkania zdawał się przebiegać po myśli jaworznian. Już w początkowych minutach Drwale mogli wyjść na prowadzenie, ale po dośrodkowaniu od Adriana Gałki z prawej strony Igor Szopa głową posłał piłkę obok słupka. Miejscowi odpowiedzieli groźną akcją, po której piłka przeleciała nad jaworznicką bramką. W 17. minucie Igor Szopa wywalczył rzut rożny. Po dośrodkowaniu od Pawła Cygnara bramkarz minął się z piłką, ta odbiła się od murawy, następnie od poprzeczki, a Dawid Wadas dobił ją do siatki, otwierając wynik meczu. Szczakowianka dość spokojnie kontrolowała przebieg gry, a goście nie potrafili rozmontować jaworznickiej defensywy. Biało-Czerwoni mieli dobrą okazję do podwyższenia wyniku, po tym jak Paweł Cygnar uruchomił wbiegającego w pole karne Bartosza Marędowskiego. Młody pomocnik Drwali minął obrońcę i w ostatniej chwili został trącony nogami przez interweniującego bramkarza. Arbiter jednak zamiast wskazać na jedenasty metr przyznał… rzut wolny gospodarzom. Wydawało się, że do przerwy wynik nie ulegnie już zmianie, ale w doliczonym czasie gry arbiter dopatrzył się nieprzepisowego zagrania pod bramką gości i przyznał miejscowym jedenastkę. Karnego na bramkę pewnym strzałem zamienił Dawid Wojtyra. Odpowiedzieć na to próbował jeszcze Szopa, ale po jego strzale piłka przeleciała nad poprzeczką.

Druga połowę zdecydowanie lepiej rozpoczęli miejscowi, którzy chwilę po wznowieniu gry, po składnej akcji, wyszli na prowadzenie, a na listę strzelców ponownie wpisał się Wojtyra. Szczakowianka rzuciła się do odrabiania strat i szukała sposobu na zaskoczenie rywali. Soczystym uderzeniem zza szesnastki popisał się Paweł Cygnar, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Znicz starał się przede wszystkim pilnować wyniku, a szans na kolejne trafienia szukał po kontrach i stałych fragmentach gry. Po jednym z rzutów wolnych zawodnik gospodarzy groźnie uderzał głową, ale piłka wpadła wprost w ręce Wierzbickiego. Niestety chwilę później było już 3:1. Gospodarze po rzucie rożnym przejęli piłkę pod własną bramką i lewą flanką przeprowadzili zabójczą kontrę zakończoną celnym trafieniem Dawida Wojtyry, który skompletował hattricka. Szczakowianka znalazła się w trudnej sytuacji, ale jeszcze nie zamierzała się poddawać. W 75. minucie doszło do sporej przepychanki w polu karnym, po której sędzia pokazał kilka kartek. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Sławomir Ogłaza i tym samym w ostatnich minutach gospodarze musieli grać w osłabieniu. Mimo to chwilę później omal znów nie trafili do siatki. Po kolejnej kontrze piłka zmierzała już do pustej siatki, ale w ostatniej chwili jeden z obrońców zdołał ją jeszcze zablokować. W końcowych minutach Szczakowianka poczuła swoją szansę i próbowała jeszcze odwrócić losy spotkania. Gospodarze dobrze się bronili, a Drwale stwarzali sobie niewiele sytuacji strzeleckich. Na bramkę Znicza uderzać próbował m.in. Dawid Wadas, ale strzał okazał się niecelny. Już w doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu od Igora Szopy, Smarzyński wpakował głową piłkę do siatki, zdobywając gola kontaktowego. Drwalom zabrakło już jednak czasu, by doprowadzić do wyrównania i ostatecznie ulegli Zniczowi 2:3.

Po 12 kolejkach Szczakowianka zajmuje 13. miejsce w ligowej tabeli. W najbliższym tygodniu Drwali czekają dwa trudne spotkania. Już w środę w Sarnowie Biało-Czerwoni w finale Pucharu Polski powalczą o trofeum z Unią Dąbrowa Górnicza. Natomiast w przyszłą sobotę o 15:00 zmierzą się w meczu ligowym ze Śląskiem Świętochłowice. Wszystkich kibiców zapraszamy na Stadion Miejski. Podczas spotkania ze Śląskiem odbywać się będzie zbiórka środków na wsparcie jaworznickiego hospicjum Homo-Homini im. świętego Brata Alberta. Zachęcamy do wsparcia tej inicjatywy!

Znicz Kłobuck – Szczakowianka Jaworzno 3:2 (1:1)

(Wojtyra 45+1-k., 47, 63– Wadas 17, Smarzyński 90+4)

Znicz: Węzik – Korczak, Kasprzyk, Obodecki (90+3. Kokoszczyk), Wojtyra (80. Wolski), Jaworski (90+1 Podolski), Bartoszek, Tomczyk, Wierus, Kmieć (82. Bielecki), Ogłaza. Trener: Tomasz Juszczyk

Szczakowianka: Wierzbicki – Gałka, Wadas, Drzymont, Rzymowski – Lipniak, Cygnar, Szopa, Skórski (54. Bąk), Marędowski – Smarzyński. Trener: Paweł Cygnar.

Sędziował: Jakub Kołodziejczyk (Bytom)

Żółte kartki: Ogłaza x2, Wierus – Smarzyński, Marędowski, Rzymowski, Drzymont, Lipniak

Czerwona kartka: Ogłaza (75. minuta – druga żółta)

Powiązane Wpisy

Dodaj komentarz